Rekordowe 47 mld zł zaległości polskich firm: transport w czołówce ryzyka, MŚP płacą najwyższą cenę
Na koniec pierwszego półrocza 2026 roku zaległe zadłużenie polskich przedsiębiorstw przekroczyło niemal 47 miliardów złotych — to historyczne maksimum, które powinno zapalić czerwone lampki u każdego menedżera ryzyka współpracującego z polskimi partnerami. Raport opublikowany 18 września 2026 roku przez BIG InfoMonitor, przygotowany we współpracy z Biurem Informacji Kredytowej i instytutem Keralla Research, nie pozostawia złudzeń: problem zatorów płatniczych przestał być wyłącznie kwestią relacji dwustronnych — stał się systemowym zagrożeniem dla całych łańcuchów dostaw w Europie Środkowej.
Spirala długu: mniej dłużników, ale każdy zadłużony głębiej
Pierwsza, pozornie uspokajająca wiadomość z raportu to spadek liczby firm zalegających z płatnościami. W porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego liczba dłużników zmniejszyła się o blisko 4 400 podmiotów i wynosi obecnie ponad 313 500 przedsiębiorstw. Gdyby jednak poprzestać na tej informacji, obraz byłby rażąco niepełny.
Równolegle ze spadkiem liczby dłużników rośnie bowiem wartość ich zobowiązań — i to dynamicznie. Łączne zaległości zwiększyły się w ciągu roku o ponad 1,7 miliarda złotych, czyli o blisko 4 procent. W praktyce oznacza to, że długi nie rozlewają się na nowe firmy, lecz koncentrują się coraz głębiej w relatywnie stałej grupie podmiotów, które już wcześniej miały kłopoty z regulowaniem należności. Średnia wartość przeterminowanych zobowiązań przypadających na jednego dłużnika wzrosła do około 150 tysięcy złotych — wobec 142 tysięcy złotych rok wcześniej i 137 tysięcy złotych dwa lata temu. Trend jest jednoznaczny i niepokojący.
Dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor, wskazuje wprost: firmy z problemami finansowymi coraz głębiej wpadają w spiralę zadłużenia, z której samodzielne wyjście staje się z każdym kwartałem trudniejsze. To klasyczny mechanizm pułapki płynnościowej — im więcej firma zalega, tym większe odsetki i kary umowne, tym mniejsza szansa na odbudowę zdolności płatniczej bez zewnętrznej interwencji.
Nieformalna hierarchia płatności: kto dostaje pieniądze jako pierwszy?
Jeden z najbardziej znaczących — i najgroźniejszych dla rynku TSL — wniosków raportu dotyczy tzw. nieformalnej hierarchii płatności. Zjawisko to, choć znane od lat, po raz pierwszy zostało udokumentowane w tak precyzyjny sposób.
Jedynie co piąta polska firma (dokładnie 21,4 procent) deklaruje, że traktuje wszystkich swoich wierzycieli równo i płaci faktury wedle kolejności ich wymagalności. Trzy czwarte przedsiębiorców — 75,2 procent — otwarcie przyznaje, że o kolejności realizacji płatności decydują dwa czynniki: pozycja rynkowa kontrahenta oraz długość dotychczasowej współpracy.
W praktyce oznacza to hierarchię, która wygląda następująco:
- Duże korporacje i strategiczni dostawcy — otrzymują zapłatę w pierwszej kolejności, niezależnie od daty wymagalności faktury
- Wieloletni partnerzy biznesowi — korzystają z „premii lojalnościowej” i mogą liczyć na terminowe lub niemal terminowe rozliczenie
- Nowi partnerzy i firmy z sektora MŚP — lądują na końcu kolejki; ich faktury czekają na realizację do momentu, gdy sytuacja płynnościowa dewelopera pozwoli na ich opłacenie
Dla branży transportowo-logistycznej, w której przewóźnicy, spedytorzy i operatorzy magazynowi często funkcjonują jako ogniwa łańcucha dostaw obsługujące zarówno wielkich zleceniodawców, jak i mniejszych podwykonawców, ta hierarchia ma druzgocące konsekwencje. Przewoźnik, który sam czeka na zapłatę od dużego zleceniodawcy, jednocześnie staje się dłużnikiem wobec stacji paliwowych, serwisów i leasingodawców ciągników. Efekt domina rozchodzi się po całym łańcuchu z prędkością błyskawicy.
Sektor TSL: nominalnie czwarty, ale wskaźnikowo najgorszy
Surowe dane liczbowe dotyczące konkretnych branż potwierdzają, że sektor transportu, spedycji i logistyki znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Pod względem nominalnej kwoty zaległości transport plasuje się na czwartym miejscu wśród wszystkich branż polskiej gospodarki z zadłużeniem sięgającym 3,3 miliarda złotych. Przed nim uplasowały się handel (8,9 mld zł), przemysł (8,7 mld zł) i budownictwo (6,2 mld zł). Łącznie te cztery sektory odpowiadają za ponad 57 procent całości przeterminowanego długu biznesowego w Polsce.
Jednak gdy spojrzymy na wskaźnik ryzyka — czyli odsetek firm w danej branży posiadających przeterminowane zobowiązania — obraz staje się jeszcze bardziej alarmujący dla TSL. W transporcie i gospodarce magazynowej aż 8,6 procent podmiotów zalega z płatnościami. To niemal dwukrotność średniej dla całej polskiej gospodarki, która wynosi 4,4 procent.
Dla porównania, inne sektory z podwyższonym ryzykiem wypadają następująco:
- Dostawa wody i gospodarka odpadami — 7,2 procent firm z zaległościami
- Górnictwo — 6,8 procent
- Branża HoReCa (zakwaterowanie i gastronomia) — 5,7 procent
Transport zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w tym zestawieniu. Co więcej, jest to branża, w której problemy płynnościowe mają charakter kaskadowy — jeden niesolidny płatnik może zablokować dziesiątki mniejszych przewoźników i podwykonawców działających na zlecenie. W warunkach europejskich łańcuchów dostaw oznacza to realną ekspozycję zagranicznych kontrahentów na ryzyko niewypłacalności ich polskich partnerów.
Makroekonomiczny kontekst: dlaczego teraz?
Rekordowy poziom zaległości nie pojawił się w próżni. Raport wskazuje na trzy nakładające się czynniki, które w 2025 i 2026 roku stworzyły wyjątkowo niekorzystne środowisko dla płynności finansowej przedsiębiorstw.
Po pierwsze, rosnące koszty operacyjne — inflacja kosztów pracy, paliwa i energii przez wiele kwartałów wyprzedzała wzrost przychodów, szczególnie w sektorze transportowym, gdzie marże i tak należą do najniższych w całej branży. Po drugie, spowolnienie konsumpcji — zmniejszony popyt wewnętrzny i zewnętrzny przełożył się na mniejsze wolumeny zleceń, przy niezmienionych kosztach stałych floty i infrastruktury. Po trzecie, niepewność geopolityczna — zaburzenia w globalnych i europejskich łańcuchach dostaw wymusiły konieczność utrzymywania wyższych buforów gotówkowych lub zaciągania droższego kredytu obrotowego.
W połączeniu z opisaną wcześniej nieformalną hierarchią płatności efekt jest toksyczny: firmy ratują własną płynność, opóźniając płatności do słabszych partnerów, ci z kolei robią to samo wobec jeszcze słabszych, a całe ogniwo kapitału obrotowego w łańcuchu dostaw ulega stopniowemu wyczerpaniu.
Koniec cierpliwości: wierzyciele reagują szybciej i twardziej
Zmiana, którą odnotowuje raport BIG InfoMonitor po stronie wierzycieli, jest równie istotna jak dane o zadłużeniu. Polscy przedsiębiorcy wyraźnie odeszli od modelu „poczekamy, zobaczymy” na rzecz twardego, natychmiastowego egzekwowania należności. Jak wskazuje prezes BIG InfoMonitor Paweł Szarkowski, era biernego oczekiwania na przelewy definitywnie dobiega końca.
Statystyki dotyczące czasu reakcji na opóźnioną płatność mówią same za siebie:
- 15,5 procent wierzycieli reaguje natychmiast — już pierwszego dnia po przekroczeniu terminu płatności uruchamiają procedury upominawcze
- 27 procent podejmuje działania po upływie tygodnia
- 22 procent reaguje najpóźniej po dwóch tygodniach
- Jedynie marginalny odsetek firm czeka dłużej niż miesiąc
Rośnie też profesjonalizacja stosowanych narzędzi. Już 40 procent firm wspiera przypomnienia telefoniczne (stosowane przez 48 procent wierzycieli) i SMS-owe (44 procent) formalnymi wezwaniami do zapłaty — to wzrost o 7 punktów procentowych w skali roku. Coraz więcej podmiotów korzysta z zewnętrznych biur informacji gospodarczej i wywiadowni, by z wyprzedzeniem weryfikować wiarygodność płatniczą nowych kontrahentów.
Z perspektywy zarządzania ryzykiem to pozytywna zmiana — ale ma też swoją ciemną stronę. Szybsza windykacja przez silniejszych wierzycieli może jeszcze bardziej przyspieszać efekt domina: firma, która nieterminowo płaci, zaczyna być jednocześnie intensywniej windykowana przez swoich wierzycieli, co pogłębia jej problemy z płynnością i zwiększa ryzyko upadłości.
Perspektywa ryzyka dla zagranicznych kontrahentów i instytucji finansowych
Dane opisane w raporcie BIG InfoMonitor mają bezpośrednie przełożenie na decyzje biznesowe firm działających na europejskim rynku transportowo-logistycznym — zarówno tych, które współpracują z polskimi przewoźnikami i spedytorami, jak i instytucji finansowych kredytujących ten sektor.
Koncentracja wysokich kwot zadłużenia w sektorze TSL, w połączeniu z najwyższym w całej gospodarce odsetkiem firm z zaległościami (8,6 procent), oznacza kilka konkretnych implikacji:
- Wyższe ryzyko kontrahenta — przy nawiązywaniu nowych relacji biznesowych z polskim partnerem transportowym konieczna jest pogłębiona weryfikacja jego sytuacji płynnościowej, historii płatniczej i struktury zobowiązań, zanim wystawimy kredyt kupiecki lub zawrzemy umowę długoterminową
- Zaostrzenie kryteriów ubezpieczenia należności — firmy oferujące trade credit insurance dla transakcji z polskimi podmiotami TSL muszą uwzględnić znacznie wyższy wskaźnik ryzyka niesolidnych płatników; należy oczekiwać wyższych składek lub węższego zakresu ochrony w tym segmencie
- Ryzyko kaskadowe w łańcuchu dostaw — selektywne płacenie faktur przez duże podmioty tworzy ukryte ryzyko dla całych sieci dostawców i podwykonawców; problem jednego ogniwa może błyskawicznie sparaliżować kilka kolejnych
- Konieczność monitoringu ciągłego — jednorazowa weryfikacja kontrahenta przed zawarciem umowy nie wystarczy; raport wskazuje, że sytuacja finansowa firm deterioruje się stopniowo i nieproporcjonalnie, co wymaga stałego monitoringu wskaźników płatniczych w czasie rzeczywistym
Co oznacza to dla branży TSL w Polsce i Europie?
Polskie firmy transportowe i logistyczne od lat należą do kluczowych uczestników europejskiego rynku przewozów drogowych. Polska jest największym dostawcą usług transportu drogowego w Unii Europejskiej — polscy przewoźnicy realizują niemal co trzeci ładunek przewożony ciężarówkami w obrębie Wspólnoty. Problemy płynnościowe w tym sektorze mają zatem wymiar nie tylko krajowy, ale stricte europejski.
Zjawisko nieformalnej hierarchii płatności szczególnie uderza w małych i średnich przewoźników — firmy z flotą kilku do kilkunastu pojazdów, które nie mają ani siły negocjacyjnej dużych grup logistycznych, ani dostępu do taniego finansowania bankowego. Dla takich podmiotów opóźnienie jednej lub dwóch dużych faktur może oznaczać brak środków na opłacenie leasingu, paliwa lub wynagrodzeń. A to prowadzi do konieczności zaciągania drogich pożyczek faktoringowych — lub w najgorszym scenariuszu — do ogłoszenia upadłości.
Rosnąca profesjonalizacja windykacji ze strony wierzycieli, choć zrozumiała i uzasadniona, może paradoksalnie przyspieszyć czystkę rynkową w sektorze TSL. Firmy, które przez lata balansowały na granicy płynności, będą coraz szybciej tracić dostęp do kredytu kupieckiego i mogą nie przeżyć kolejnych kwartałów w tak wymagającym otoczeniu.
Rekomendacje dla partnerów biznesowych i instytucji finansowych
W obliczu opisanej sytuacji, EURODEBT.eu rekomenduje następujące działania dla firm współpracujących z polskim sektorem TSL:
- Weryfikuj przed podpisaniem umowy — sprawdzaj raporty w bazach informacji gospodarczej (BIG, BIK, KRD) i wywiadowniach branżowych przed każdą nową relacją biznesową
- Monitoruj ciągle, nie jednorazowo — wdrożenie systemu automatycznych alertów o zmianie statusu płatniczego kontrahenta to dziś standard profesjonalnego zarządzania ryzykiem
- Stosuj krótsze terminy płatności lub zaliczki — w przypadku nowych lub nieweryfikowanych partnerów z sektora TSL rozważ skrócenie terminów płatności lub żądanie zaliczki przed realizacją zlecenia
- Dywersyfikuj bazę dostawców — uzależnienie od jednego lub kilku polskich podwykonawców transportowych tworzy koncentrację ryzyka; warto mieć alternatywne opcje gotowe do uruchomienia
- Uwzględnij ryzyko kaskadowe w ocenie łańcucha dostaw — sprawdzaj nie tylko bezpośredniego partnera, ale też jego kluczowych dostawców i podwykonawców; efekt domina może zaskoczyć nawet sprawdzone firmy
Podsumowanie: czas na proaktywne zarządzanie ryzykiem
Rekordowy poziom zaległości polskich przedsiębiorstw sięgający niemal 47 miliardów złotych, połączony z najwyższym w całej krajowej gospodarce odsetkiem niesolidnych płatników w sektorze TSL, tworzy środowisko podwyższonego ryzyka dla wszystkich uczestników europejskich łańcuchów dostaw. Nieformalna hierarchia płatności dyskryminuje mniejszych partnerów i podwykonawców, a efekt domina może dotknąć nawet tych kontrahentów, którzy sami rygorystycznie przestrzegają terminów płatności.
Kluczowym wnioskiem dla europejskich menedżerów ryzyka jest to, że tradycyjne, jednorazowe badanie wiarygodności kontrahenta przed nawiązaniem współpracy jest dziś dalece niewystarczające. Dynamika zadłużenia — rosnące kwoty skupione w coraz węższej grupie podmiotów — wymaga wdrożenia ciągłego monitoringu, a nie audytów prowadzonych raz na rok. Firmy, które to zrozumieją i odpowiednio dostosują swoje procedury, ograniczą ekspozycję na ryzyko nieściągalnych należności. Te, które tego nie zrobią, mogą przekonać się na własnej skórze, jak działa efekt domina w łańcuchu dostaw.






